Ten blog zaczęłam pisać dokładnie 02.11.2011r.. Było to 4 lata temu. Wtedy byłam wielką fanką Sagi Zmierzch, zresztą jak wiele dziewczyn w moim wieku. Teraz moje zainteresowania (na szczęście) całkowicie zmieniły swój tor. Kolejne posty nie powstają z rąk nastolatki z może trochę zbyt bujną wyobraźnią, tylko z pod palców nieco zmęczonej codziennością dziewczyny, która nie traktuje pisania tej opowieści jako hobby czy konieczność, a jedynie jako oderwanie od rzeczywistości i krótki powrót do przeszłości :)

czwartek, 17 maja 2012

60. Retrospekcja

  Od tamtej chwili minęły trzy tygodnie. Podczas tych czternastu dni wiele się wydarzyło. Dastan nie tylko tyle, że zaczął już płynnie mówić i czytać, nauczył się również samodzielnie chodzić. Wyglądał na około trzyletnie dziecko, natomiast Aveline miała wygląd 7 miesięcznego okazu czystej słodyczy. Nauczyła się już samodzielnie siadać, oraz wypowiadać kilka słów. Kasztanowe loczki sięgały jej za uszy, a oczy odziedziczone po ojcu błyszczały cały czas, jakby zamknięto w nich milion gwiazd. Aro dotrzymywał obietnicy. Raz przysłał do nas Aleca, Feliksa i Demetriego by sprawdzili co się u nas dzieje. Charlie i Sue, odwiedzali nas teraz coraz częściej. Dastan zrozumiał, że nie może ich gryźć mimo tego, że tak apetycznie pachną i wciąż dzielnie się od tego powstrzymywał. Carlisle uznał ,że wkrótce będzie mógł zacząć polować samodzielnie - do tej pory żywił się krwią zabitych w lesie przez Edwarda i Belle zajęcy i saren. Czasem trudno mi uwierzyć, że już aż trzy tygodnie minęły od tamtego niesamowitego dnia : dwadzieścia jeden dni spędzonych z rodziną i przyjaciółmi, oraz dwadzieścia jeden nocy zarezerwowanych tylko i wyłącznie dla Jacoba.

2 komentarze:

  1. Krótki ale fajny ; P Czekam na następny rozdział !

    OdpowiedzUsuń